Widoczność w Google5 min czytania

Po co firmie strona internetowa, skoro klienci pytają AI?

Klient coraz częściej zaczyna szukanie fachowca od pytania do ChatGPT albo Gemini. Dostaje dwie, trzy nazwy firm i idzie je sprawdzić. To, co wtedy znajdzie na Twojej stronie, decyduje, czy zadzwoni do Ciebie, czy do następnej firmy z listy.

Szymon
Osoba z telefonem pyta asystenta AI o firmę i dostaje dwie propozycje

Po co firmie strona internetowa, skoro klienci pytają AI?

Strona internetowa jest firmie potrzebna, bo to na niej klient sprawdza polecenie, które dostał od AI albo od znajomego, i to na niej zostawia kontakt. Asystent AI potrafi podać trzy nazwy firm. Nie pokaże Twojego cennika, nie opowie o Twoich realizacjach i nie umówi rozmowy.

Zmienił się sam sposób szukania. Kiedyś wpisywało się w Google dwa słowa, na przykład „księgowa Gdynia”, i przeglądało dziesięć linków. Dziś wiele osób opisuje asystentowi całą sytuację: „prowadzę mały sklep internetowy, szukam księgowej, która zna sprzedaż za granicę i rozlicza się zdalnie”. W odpowiedzi nie dostają listy stron do przejrzenia, tylko krótką listę nazw.

Dla firmy to dobra wiadomość pod jednym warunkiem: klient, który przychodzi z takiego polecenia, musi mieć gdzie sprawdzić, czy naprawdę pasujesz do jego sytuacji.

Co klient robi po poleceniu od AI?

Klient z telefonem stoi przed trzema witrynami: jedna pełna informacji, druga zamknięta, trzecia prawie pusta

Po poleceniu od AI klient sprawdza polecone firmy, zanim do którejkolwiek napisze. Polecenie daje miejsce na krótkiej liście. O wyborze decyduje to, co klient zobaczy potem.

Weźmy trzy firmy z takiej listy. Pierwsza ma stronę z opisem usług, cenami i kilkoma realizacjami. Druga ma profil w mediach społecznościowych, na którym ostatni wpis pojawił się rok temu. Trzecia ma stronę z logo, jednym zdaniem i numerem telefonu. Wszystkie trzy mogą pracować równie dobrze. Klient tego nie wie i ma tylko to, co widzi na ekranie. Nie zna nikogo, kto z nimi pracował, bo polecenie przyszło od programu, a nie od sąsiada. Sam musi sobie wyrobić zdanie i zrobi to w kilka minut.

Pierwsza firma odpowiada mu na pytania, zanim je zada. Przy dwóch pozostałych musiałby zadzwonić, żeby dowiedzieć się czegokolwiek, a większość ludzi woli najpierw poczytać. Dlatego dobra strona pracuje dziś mocniej niż dawniej: klient nie trafia na nią przypadkiem z wyszukiwarki, tylko przychodzi z konkretnym zamiarem.

Strona to jedyne miejsce w sieci, które należy do firmy

Profil na Facebooku, kanał na YouTube i wizytówka w Google działają na cudzych zasadach. Platforma decyduje, komu pokaże Twój wpis, jak wygląda Twój profil i co stoi obok niego.

Na własnej stronie decydujesz Ty. Ustalasz, co klient zobaczy najpierw, w jakiej kolejności przeczyta o ofercie i gdzie znajdzie przycisk kontaktu. Nikt nie wyświetli obok reklamy konkurencji.

Jest też powód praktyczny. Formularz zapytania, kalendarz rezerwacji i zapis na newsletter muszą gdzieś stać. Kontakty zebrane na własnej stronie zostają u Ciebie bez względu na to, co zmieni się w algorytmach którejkolwiek platformy.

Strona spina też wszystko inne, co firma robi w sieci. Wizytówka Google ma pole na adres witryny. Profil w mediach społecznościowych ma miejsce na link. Stopka maila, wizytówka papierowa i oklejony samochód też dokądś odsyłają. Bez strony każdy z tych kanałów kończy się na numerze telefonu, a klient, który chciał najpierw poczytać, nie ma gdzie pójść.

Na jakie pytania strona powinna odpowiadać wprost?

Klient czyta tablicę z kartkami, na każdej jeden symbol: waga, stopnie, kalendarz i lupa

Strona powinna odpowiadać na te same pytania, które klienci zadają w mailach i przez telefon, zanim zdecydują, komu zapłacić. Zwykle jest ich pięć:

Najwięcej oporu budzi cena. Przedsiębiorcy boją się, że podejrzy ją konkurencja. Tyle że konkurent, który chce poznać Twój cennik, wypełni formularz albo zadzwoni. Cenę ukrywasz więc tylko przed osobą, która właśnie decyduje, czy Cię wybrać. Jeśli jednej kwoty podać się nie da, opisz, co ją podnosi, a co obniża.

Każde z tych pytań zasługuje na własny nagłówek i odpowiedź w pierwszym zdaniu pod nim. Taka strona pracuje podwójnie. Człowiek znajduje to, po co przyszedł. Asystent AI dostaje fragment, który da się zacytować bez reszty tekstu, więc łatwiej mu powiedzieć o Twojej firmie coś konkretnego.

Treść wyróżnia firmę bardziej niż wygląd

Porządnie wyglądającą stronę da się dziś postawić szybko, także z pomocą AI. Za rok większość firm będzie miała ładne strony i sam wygląd przestanie kogokolwiek wyróżniać. Dla właściciela firmy to dobra wiadomość, bo wygrywa strona, na której jest coś, czego nie da się wygenerować.

Takich rzeczy firma ma sporo. Własne ceny. Opisy realizacji z tym, kim był klient i co się u niego zmieniło. Jasna informacja, dla kogo pracuje.

Ta ostatnia rzecz ma szczególną wagę. Wróćmy do księgowej z początku. Klientka nie pytała o dobrą księgową, tylko o taką, która zna sprzedaż za granicę. Biuro, które pisze na stronie „obsługujemy wszystkie firmy”, nie jest odpowiedzią na to pytanie. Biuro, które pisze „rozliczamy sklepy internetowe sprzedające do Niemiec i Czech”, jest. To samo dotyczy każdej branży: strona, która mówi wprost, komu firma pomaga i w jakim mieście działa, daje klientowi i asystentowi AI powód, żeby wskazać właśnie ją.

Jak sprawdzić, czy strona internetowa firmy robi swoją robotę

Klient przy ladzie podaje telefon właścicielce firmy

Do sprawdzenia wystarczy przeglądarka i telefon:

Jeśli w którymś punkcie wychodzi pusto, wiesz, od czego zacząć.

Strona firmowa ma dziś więcej do zrobienia niż wtedy, gdy wystarczało pojawić się w Google. Klient przychodzi na nią z konkretnym pytaniem i poleceniem w ręku. Od tego, co na niej znajdzie, zależy, czy zostawi kontakt.

Jeśli chcesz, żeby Twoja strona odpowiadała na pytania, które klienci zadają przed zakupem, zobacz, jak robimy strony internetowe.